Kraczonik z Leluchowa

W drugim dniu naszego przedmajówkowego wyjazdu pojechaliśmy do Leluchowa, żeby stamtąd wejść na Kraczonik - najwyższy szczyt Gór Leluchowskich. Samochód zaparkowaliśmy na parkingu przed drewnianą Cerkwią św. Dymitra (współrzędne GPS: 49.3001014N, 20.9366214E). 
 

 Spod cerkwi ruszamy asfaltem w kierunku wioski. Po 200m dochodzimy do drogi głównej i skręcamy ostro w prawo. Przechodzimy przez Leluchów i po 600m dochodzimy do niebieskiego szlaku biegnącego z naprzeciwka. 

 
Szlak biegnie z przeciwka, więc żeby przeczytać drogowskaz musimy spojrzeć na niego od drugiej strony. Skręcamy z drogi głównej w prawo (no chyba, że poszliśmy przeczytać drogowskaz to w lewo ;) ) i przechodzimy między domami drogą z betonowych płyt.
 

 Po minięciu ostatniego domu i strasznie namolnego i głośnego psa, betonowa droga zamienia się w polną i zaczyna wspinać się w górę. Im jesteś wyżej tym lepiej widoczne stają się szczyty leżącego za naszymi plecami słowackiego pasma Gór Czerchowskich.

Gdy mamy za sobą niespełna 1,5km wchodzimy do lasu. Po chwili zaczyna się konkretna wspinaczka. Na odcinku 500m pokonamy 130m przewyższenia. A biorąc pod uwagę, że ścieżka jest grubo pokryta jesiennymi liśćmi, które zakrywają luźno położone kamienie, idzie się na prawdę ciężko.
 



 Po pokonaniu wspomnianego podejścia czeka nas 500m wypłaszczenia. Idąc wzdłuż grani po naszej prawej stronie otworzyły się widoki na Beskid Niski polski i słowacki, a po lewej, pomiędzy gałęziami jeszcze nie pokrytymi liśćmi, można dostrzec ośnieżone tatrzańskie szczyty.



 Do szczytu zostało nam około 400m i dwa niewielkie podejścia po drodze. Na pierwszym z nich przypadkiem wszedłem w miejsce, gdzie znalazłem świetny widok na Tatry. 


Po pierwszym pagórku czeka nas około 100m płaski odcinek, a później atak szczytowy czyli wejście na drugi z pagórków ;)

 Szczyt znajduje się na dosyć wąskiej skalistej grani. Tabliczka umiejscowiona jest na drzewie, na którym zawieszony jest też pojemnik na pieczątkę z uroczym aniołkiem.

Pora wracać. Dzisiaj, wyjątkowo jak na nas, na parking podążamy tą samą trasą, którą przyszliśmy. Jest kilka bezszlakowych ścieżek, które doprowadzają do wsi, ale nie chcieliśmy ich sprawdzać na tej dość stromej jednak górze. Wybraliśmy wariant już znany i bezpieczny. Według zegarków pokonaliśmy 6,3km oraz 460m przewyższenia, a wędrówka zajęła nam 2 godziny i 28 minut. Według mapy trasa liczy 6,1km i 424m przewyższenia. Czas jaki mapa daje na jej pokonanie to 2 godziny i 45 minut.


 

I w ten sposób w dwa dni dorzucamy dwa szczyty do DPG. Stan na dziś:

DPG - 23/80

Zapraszamy do lektury kolejnych opisów!

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Rysy ze Słowacji - wędrówka w dwóch aktach

Lackowa - pętla z Izb przez Bieliczną

Turbacz - pętla z Koninek